Prezydent Donald Trump cierpi na to, co jeden z ekspertów od katolicyzmu nazwał „syndromem papieskiego obłędu", co powoduje, że atakuje „Bożego posłańca" papieża Leona XIV gorzkimi, politycznie naładowanymi ciosami z powodu fundamentalnego niezrozumienia tej roli.
James V. Grimaldi to laureat Nagrody Pulitzera, były redaktor naczelny The National Catholic Reporter. We wtorek opublikował artykuł w New York Times, w którym skrytykował niedawny konflikt Trumpa z papieżem i oskarżył go o „niezrozumienie sedna" jeśli chodzi o rzeczywistą rolę papieża w kościele.
Leon, który objął funkcję głowy Kościoła Katolickiego w zeszłym roku po śmierci papieża Franciszka, stał się swoistym cierniem w boku ruchu MAGA z powodu swoich oświadczeń wzywających do humanitarnego i współczującego traktowania imigrantów, między innymi. Ostatnio jego sprzeciw wobec konfliktów zbrojnych wzbudził gniew Trumpa w obliczu jego narastających napięć z Iranem, co skłoniło prezydenta do zaatakowania go w niedzielnym poście na Truth Social, zaskakująco oskarżając papieża o bycie „SŁABYM wobec przestępczości i okropnym w polityce zagranicznej".
Ta najnowsza eskalacja nastąpiła również po sensacyjnym raporcie ujawniającym, że Pentagon najwyraźniej groził akcją wojskową przeciwko Watykanowi w odpowiedzi na komentarze Leona.
W swoim artykule Grimaldi podkreślił, jak wielu innych, że komentarze Leona nie są kierowane partyjną niechęcią do Trumpa i MAGA, ale raczej dokładną interpretacją nauk katolickich. Zauważył również, że kardynałowie, którzy wybrali go w zeszłym roku, zrobili to z myślą o „przyszłości pod względem jedności i siły Kościoła Rzymskokatolickiego", a nie dlatego, że „wyznaczali przeciwnika dla pana Trumpa".
„Oświadczenia papieża Leona nie są partyjnymi szpilkami; są wyrazem jego rozumienia Ewangelii i katolickiej nauki społecznej" – wyjaśnił Grimaldi. „To, że pan Trump odpowiada na nie jako na złośliwe ataki lub wyzwania dla jego autorytetu, odzwierciedla niewłaściwą obsesję na punkcie papieża i niezrozumienie jego roli jako duchowego przywódcy ponad miliarda katolików na całym świecie – nazwij to syndromem papieskiego obłędu".
Kontynuował: „Dla wielu katolików, włącznie ze mną, słowa Leona sprawiają, że jesteśmy dumni z naszej wiary i wdzięczni za papieża, który nie boi się jasno i mocno artykułować wizji tego, co uważamy za moralnie i biblijnie słuszne, nawet jeśli – lub zwłaszcza jeśli – nauczanie kościoła koliduje z poglądami prezydenta. Ale to niekoniecznie dlatego, że jesteśmy Demokratami lub niezadowolonymi Republikanami (nie jestem ani jednym, ani drugim), ani dlatego, że jesteśmy odruchowo anty-Trumpowi. To nie dlatego, że potajemnie mamy nadzieję, że Leon został wybrany, by dręczyć prezydenta. To dlatego, że my katolicy wierzymy, że papież jest Wikariuszem Chrystusa, w istocie Bożym posłańcem na ziemi. Wynika z tego, że będzie głosił Boże przesłanie, szczególnie wtedy, gdy jest to najbardziej istotne, niezależnie od politycznych konsekwencji".


